O autorze
Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, doktorka nauk prawnych, radczyni prawna, legislatorka. Od 1999 roku angażuje się w działania na rzecz praw człowieka. Od 2002 pracuje w administracji publicznej.

Nie ma dzieci - są ludzie

kampania Rzecznika Praw Dziecka
kampania Rzecznika Praw Dziecka foto: brpd.gov.pl
Czy dzieci w Polsce można bić? Teoretycznie – nie. Ale wyniki badań opinii publicznej pokazują, że wiele osób w Polsce nie dostrzega w tym nic złego.

Tym bardziej powinniśmy pamiętać o obchodzonym 19 listopada Międzynarodowym Dniu Zapobiegania Przemocy wobec Dzieci.

Przemoc to znęcanie, maltretowanie, ale także kary cielesne, klapsy. Wyraźnie zakazuje ich stosowania nasz Kodeks rodzinny i opiekuńczy od 2010 roku, ale także ratyfikowana przez Polskę w 1991 roku Konwencja o prawach dziecka. A ponad połowa Polaków i Polek uważa, że można dziecku dać klapsa, że można go uderzyć. Nie szokuje Was to?

Dyskusje na ten temat obserwuję od dawna. Argumenty zwolenników klapsów są od lat takie same: klaps i kary cielesne to nie przemoc, nie można zrównywać kar cielesnych ze znęcaniem się nad dzieckiem. Albo odwrotnie - że klaps to właśnie przemoc, ale „dobra” przemoc, bo – dla dobra dziecka. I: jak nie klaps, to co? Argumenty niektórych to tzw. opowieści grozy, np. ze Szwecji.

Na te argumenty musimy konsekwentnie, merytorycznie odpowiadać. Dziecko powinno być wychowane w systemie kar i nagród, tylko że te kary nie mogą być przemocowe. Klaps uczy, ale tylko złych rzeczy – że przemoc rozwiązuje problemy, że można uderzyć słabszego, że rodzicom nie można ufać. Ale najważniejszy dla mnie argument to ten, że dziecko ma taką samą godność jak człowiek dorosły.


dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...